Oczywiście nie wszystkie zdjęcia pochodzą z tamtego okresu, lecz pokazują jaka była wtedy moda.
Lata dwudzieste były okresem standaryzacji w modzie, której przeciwstawić się mogły jedynie silne indywidualności. Wyrocznią był wówczas dla wszystkich Paryż, ale oczywiście tylko nieliczne kobiety kupowały suknie w stolicy mody, głównie z przyczyn ekonomicznych. W dobie wielkiego kryzysu do dobrego tonu należało lansowanie rodzimego przemysłu i rzemiosła. Suknie szyte z jedwabiu z Milanówka, nosiły nawet pierwsze damy ówczesnej Rzeczpospolitej, czy ubiory szyte w renomowanym Domy Mody Bogusława Hersego w Warszawie. Inne kreacje były przywożone przez polskie elegantki ze stolicy mody - Paryża. Obok ubiorów pojawiają się nieodłączne akcesoria, doskonale oddające klimat epoki - biżuteria, torebki, kapelusze, rękawiczki, obuwie, a także meble, zastawy stołowe, czy używane przez ówczesne kobiety przybory do pielęgnacji urody.Moda lat trzydziestych podkreślała w sylwetce, ubiorach i dodatkach naturalne walory kobiecości. Stroje były zróżnicowane w zależności od przeznaczenia, ale wszystkie odznaczały się dopasowaniem do figury, podkreśleniem linii ramion, talii i bioder oraz wydłużeniem: w ubiorach codziennych często do połowy łydek, w wieczorowych aż do ziemi. Na co dzień kobiety najchętniej nosiły kostiumy z żakietem przypominającym męską marynarkę: poszerzonym poduszkami na ramionach, wciętym w talii, z wyłożonymi klapami; towarzyszyła mu wąska spódnica z kontrafałdą lub zaprasowanymi fałdami. Lubiono dopasowane bluzki, często dzianinowe, z poszerzonymi górą rękawami oraz opięte na biodrach spódnice. Suknie wieczorowe były albo bardzo obcisłe, „wężowe”, krojone ze skosu i na ogół pozbawione rękawów, albo z mocno dekoltowanym stanikiem, bolerkiem i sutą, kloszową spódnicą.
















.jpg)




















.jpg)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W jakiego Boga byś nie wierzył, i tak wszyscy pochodzimy od tego samego. W środku jest przecież taka sama miłość.